Ekran Super AMOLED HD 5’3 cala o rozdzielczości 1280 x 800 pikseli, to danie główne w menu tej multimedialnej bestii. Dlaczego? Oprócz zwykłego dotykowego ekranu mamy tu także funkcję rysiku S Pen, wspartego przez oprogramowanie S Planner. Rysik S Pen oprócz standardowego dotykowego wykorzystania ma także służyć programowaniu i rozwijaniu aplikacji dostępnych na Androida. Ice Cream Sandwich, nowa wersja Androida 4.0, ma być specjalnie do tego zadania przystosowany.
Prezentacja jaka odbyła się niedawno w Londynie, dotyczyła białego modelu i trzeba przyznać, że prezentował się on znakomicie. Wygląda jeszcze okazalej niż Samsung Galaxy s II, choć ma grubość zaledwie 9,65 mm, przy wadze 178 gramów. Co jest jednak w środku?
Samsung Galaxy Note ukrywa wewnątrz moc procesora Samsung Exynos Dual Core 1,4 GHz i GPU Mali 400, obsługiwana przez 1 GB pamięci RAM. Co do pamięci wewnętrznej, istnieją dwie wersje, 16 i 32 GB, do których można dołączyć dodatkową kartę microSD do 32 GB. Oprócz tej niezwykłej wydajności mamy tu również 8-megapikselowy aparat cyfrowy z autofokusem i Touch Focus, lampą błyskową LED, wykrywaniem twarzy i uśmiechu, stabilizacją obrazu, etc. Oczywiście nagrywanie obrazu odbywa się w Full HD. Na przedzie znajduje się drugi obiektyw 2 MP umieszczony i zaprojektowany do połączeń wideo.
WiFi (także Hotspot) czy obsługa sieci HDSPA (prędkość do 21 MB/s), DLNA czy Bluetooth 3.0 to kolejne rodzynki na tym obfitym torcie konsumenckiej przyjemności (a także wejście TV HDMI!).
Biorąc to wszystko pod uwagę (wielkość ekranu, jakość HD, moc procesora i dodatkowe funkcje Pen S), możemy obawiać się o szybką utratę energii z baterii. Aby uniknąć wpadki na tym polu, postawiono na baterię 2.500 mAh, dokładne dane wydajności jednak dopiero poznamy. Tak jak cenę, chociaż na polskim rynku ma ona wahać się między 2200 a 2600 zł. Nie jest to dużo jak na możliwości jakie dostaniemy do ręki.
Jedno jest pewne – to kolejny skok w przyszłość i mocne uderzenie Samsunga. Zapowiada się niezwykle ciekawa i pasjonująca walka z Apple. My jako konsumenci możemy cieszyć się z tego najbardziej – skorzystamy na tej technologicznej wojnie gigantów najbardziej.
Artykuł sponsorowany.
